Władca much - seryjny morderca Bogdan Arnold

Władca much – seryjny morderca Bogdan Arnold

 


UWAGA!

Istotna informacja!
wpis, który się tutaj znajdował powstał zanim została napisana pierwsza książka o zabójcy “Władca much – Bogdan Arnold seryjny morderca kobiet” niniejszy wpis, siłą rzeczy, zawierał pewne nieścisłości i błędy, które są wyjaśnione w książce.
Link do strony – kliknij okładkę.

wladcamuch.pl

Władca much - Bogdan Arnold - książka - Andrzej Gawliński - okładka -front

 


WPIS ZOSTAŁ USUNIĘTY

 

Dlaczego usunąłem wpis? (18.11.2020)

Jak już napisałem wyżej, wpis powstał zanim została napisana książka o Arnoldzie. Był to wpis gościnny autorstwa Alicji Szemlej – napisany na podstawie ówcześnie ogólnodostępnych źródeł – autorka nie bazowała na aktach sprawy.
Niniejszy wpis był kilkukrotnie cytowany przez autorów artykułów oraz materiałów o “Władcy much” z podaniem mojego bloga jako źródła. Niestety, jako autor pierwszej książki na temat tego zabójcy, w której wyjaśniam wiele od lat powtarzanych nieścisłości, musiałem podjąć decyzję o usunięciu wpisu z bloga, aby u ewentualnego czytelnika nie pojawił się dysonans poznawczy wynikający z różnic pomiędzy stanem faktycznym, a opisanym we wpisie Alicji.
Na pamiątkę zostawiam jedynie zdjęcia i cytaty pochodzące z akt. Jak tylko znajdę czas, a mam nadzieję, że tak będzie, dodam swój wpis na ten temat. 🙂

Bogdan Arnold

 

„Twierdzi, że ukończył szkołę średnią zdając maturę, jednak brak jest na to dowodów, a ojciec jego wręcz temu zaprzecza. Arnold podaje, że jest elektrykiem, nie zdobył jednak tego zawodu poprzez naukę w odpowiedniej szkole zawodowej.” *

 

Bogdan Arnold - Władca much

Bogdan Arnold – Władca much

 

„Wyzywał mnie od najgorszych. Wiązał ręce i nogi drutem, a do pochwy wkładał butelki po wódce. Dopiero kiedy mnie upokorzył, osiągał satysfakcję seksualną. Bił mnie, katował, a później przytulał i przepraszał. Wtedy osiągał orgazm”.*

„Uprawiał ze mną od 2 do 5 stosunków seksualnych dziennie. Pewnego razu, gdy przyszedł do domu pijany, w ciągu nocy zgwałcił mnie osiem razy. Kazał się gryźć po plecach i piersiach”. *

 

 

Wejście do klatki kamienicy, gdzie mieszkał Bogdan Arnold

Wejście do klatki kamienicy, gdzie mieszkał Bogdan Arnold

 

„Nie chcąc dopuścić do skandalu podszedłem do niej, kopnąłem w okolicę zginania się kolan, wskutek czego B. zachwiała się. Ja chwyciłem ją przedramieniem od tyłu za szyję i rękę tę zacząłem zaciskać. Ponieważ B. broniąc się zadrapała mnie w okolicę nadgarstka, pod wpływem bólu chwyciłem leżący na kuchence młotek murarski, którym uderzyłem ją dwa lub trzy razy w głowę i poczułem, że jej ciało wiotczeje. Położyłem ją na tapczanie i spostrzegłem, że nie żyje. Byłem tak zdezorientowany, że nie wiedziałem co robić i postanowiłem wyjść na miasto. Obawiając się jednak, że ktoś odkryje zwłoki, schowałem je do tapczanu. Przez trzy dni chodziłem pijany, a po trzech dniach, postanowiłem zrobić z tym porządek.” *

 

Wejście do mieszkania Bogdana Arnolda - rok 1967.

Wejście do mieszkania Bogdana Arnolda – rok 1967.

 

„Początkowo chciałem palić części zwłok, ale nie miałem węgla, a przy drzewie to nie szło. Otworzyłem więc przy pomocy noża kuchennego jamę brzuszną, skąd wyjąłem wszystkie wnętrzności, które krajałem na kawałki i spuszczałem otworem kanalizacyjnym znajdującym się w moim mieszkaniu, zaś same zwłoki umieściłem w skrzyni drewnianej obitej od wewnątrz blachą.” *

„Dla przyśpieszenia rozkładu zwłok chciałem kupić sodę kaustyczną, ale nie mogłem jej nigdzie dostać, wobec czego kupiłem około dziesięciu paczek chloru. Rozpuściłem go i zalałem gorącą wodą. W ten sposób zapobiegłem dalszemu rozkładaniu się zwłok i tak leżały one w tej skrzyni, aż do następnego morderstwa. Obciętą głowę włożyłem do garnka z ciepłą wodą. Nie mogłem znieść tego widoku, dlatego poszedłem się napić do baru. Kiedy wróciłem, postawiłem kociołek na elektryczny grzejnik. Zasnąłem. Po obudzeniu stwierdziłem, że zawartość kociołka zagotowała się.” *

„Aby po przebudzeniu się tej kobiety nie było jakichś komplikacji, postanowiłem ją związać i sam zasnąłem obok niej.” *

„Na drugi dzień rano, w trakcie odbywania stosunku, kobieta będąc ciągle związana, usłyszawszy, że ktoś idzie po strychu, chciała krzyknąć, ale ja nacisnąłem ręką na jej krtań i to spowodowało śmierć.” *

 

 

Bogdan Arnold podczas wizji lokalnej.

Bogdan Arnold podczas wizji lokalnej.

 

 „Po wyjściu tego kogoś ze strychu zrobiłem z tą kobietą to samo, co z poprzednią, po czym poszedłem do kolegi i razem pojechaliśmy do Halemby. Później poszliśmy do nocnego lokalu, gdzie spotkaliśmy innych kolegów i popiliśmy tak, że do Katowic dojechałem ostatnim autobusem. Następnego dnia nie poszedłem do pracy i aby mieć jakieś usprawiedliwienie, postanowiłem złamać sobie palec. W tym celu owinąłem rękę szmatą i uderzyłem młotkiem. Doznałem pęknięcia kości palca. Nie zgodziłem się, aby mi palec dać do gipsu i po trzech dniach pojechałem do pracy.” *

„Spałem w nocy czujnie, by ona przypadkiem nie natknęła się na zwłoki tamtych dwóch ofiar. Rano postanowiłem tę kobietę obezwładnić i w tym celu posunąłem się do fortelu twierdząc, że muszę iść do pracy, wobec czego i ona musi wstać. Oświadczyła, że jest śpiąca i prosiła, aby jej nie wyrzucać, abym ja zamknął, a gdy wrócę, to ją wypuszczę. Powiedziałem na to, że mam obawy, bo już raz zostałem w ten sposób okradziony, owszem, mogę ją zostawić, ale żeby się zabezpieczyć przed jakąś niespodzianką z jej strony, zwiążę jej ręce. Wyraziła na to zgodę. Związałem jej ręce z tyłu i oczywiście już do pracy nie poszedłem.” *

 

Bogdan Arnold podczas wizji lokalnej.

Bogdan Arnold podczas wizji lokalnej.

 

„W mieszkaniu dałem jej coś przegryźć, postawiłem ćwiartkę i położyliśmy się spać. Pomyślałem sobie wówczas, że już za dużo tego wszystkiego i powiedziałem jej, że muszę się udać do kolegi w celu załatwienia delegacji. Odpowiedziała, że można to przecież zrobić i rano. Upierałem się jednak przy swoim, a chodziło mi głównie o to, by doprowadzić do związania jej rąk. W rezultacie pozwoliła na to i oczywiście już nigdzie wtedy nie poszedłem. Odbywałem z nią orgie jak z poprzednimi ofiarami i trwało to przez niedzielę, aż do poniedziałku.” *

„Kiedy miałem iść do pracy, postanowiłem z nią skończyć i w tym celu udusiłem ją jej własną pończochą. Miałem możność usunięcia tak pierwszych, jak i następnych zwłok, ale ogarnęła mnie jakaś apatia i zaniechałem tego.” *

 

 

Bogdan Arnold podczas wizji lokalnej.

Bogdan Arnold podczas wizji lokalnej.

 

 

„Pod parapetem leżały ludzkie zwłoki w stanie daleko posuniętego rozkładu. W łazience stała duża drewniana skrzynia murarska obita cynkową blachą. W jej wnętrzu ujawniono kilka ciał. Nie mogliśmy określić płci, ani nawet liczby zwłok. W cuchnącej, rozkładającej się ludzkiej tkance ruszały się tysiące larw, poczwarek, owadów. Spod wanny wystawało owinięte w gazetę podudzie. Weszliśmy do kuchni. Na piecu stał garnek. Wiedzieliśmy już, co będzie w środku… na powierzchni gara pływała rozgotowana ludzka głowa. Na stole tykał budzik. Obok niego leżał mokry pędzel do golenia. Nie mieliśmy wątpliwości, że tutaj cały czas ktoś mieszkał”. *

 

 

Od lewej: skrzynia ze zwłokami 3 ofiar, kocioł do gotowania bielizny z czaszką wewnątrz, odkryty kocioł z widoczną czaszką.

Od lewej: skrzynia ze zwłokami 3 ofiar, kocioł do gotowania bielizny z czaszką wewnątrz, odkryty kocioł z widoczną czaszką.

 

 

 

Rysunek przedstawiający umiejscowienie poszczególnych obiektów w mieszkaniu Bogdana Arnolda podczas dokonywania oględzin.

Rysunek przedstawiający umiejscowienie poszczególnych obiektów w mieszkaniu Bogdana Arnolda podczas dokonywania oględzin.

 

1 – drzwi wejściowe, 2 – szafka nocna, 3 – radio, 4 – budzik, 5 – damska halka, 6 – tapczan, 7 – plama na tapczanie, 8 – płaszcz pod tapczanem, 9 – zwłoki, 10 – okno, 11 – stół, 12 – pędzel do golenia, 13 – zlew, 14 – młotek, 15 – kuchnia, 16 – szafka, 17 – halka i pończocha damska, 18 – świetlik, 19 – drewniana skrzynia,  20 – okno-świetlik, 21 – skrzynia od tapczanu, 22 – drewniana skrzynia ze zwłokami, 23 – kości ludzkie owinięte w gazetę, 24 – szafa, 25 – torba i sweter damski, 26 – szafka, 27 – stół, 28 – deska ze śladami tkanki tłuszczowej, 29 – kocioł z ludzką czaszką.

 

 

Rekonstrukcja twarzy jednej z ofiar w poszczególnych krokach wraz ze zdjęciem przedstawiającym zidentyfikowaną ofiarę, od lewej: czaszka ofiary; rekonstrukcja plastyczna; fotografia, która posłużyła do identyfikacji; rzeczywiste zdjęcie ofiary

Rekonstrukcja twarzy jednej z ofiar w poszczególnych krokach wraz ze zdjęciem przedstawiającym zidentyfikowaną ofiarę, od lewej: czaszka ofiary; rekonstrukcja plastyczna; fotografia, która posłużyła do identyfikacji; rzeczywiste zdjęcie ofiary

„Do chwili dokonywania morderstw, perwersje uprawiałem za zgodą partnerek. Przyszłe ofiary zwracały się do mnie z prośbą o odwiązanie rąk, a ja mówiłem, że zrobię to wtedy, kiedy uznam za stosowne. Potem biłem te kobiety i zastraszałem, przez co doprowadzałem je do całkowitej apatii, po czym były mi powolne. Innego nacisku nie stosowałem.” *

„W toku aktualnych badań, obserwacji i w zebranej dokumentacji dodatkowej nie dostrzeżono objawów mogących świadczyć o istnieniu procesu psychotycznego. Pacjent przeczył omamom, jego wypowiedzi nie nosiły cech urojeniowych, zachowanie w życiu codziennym nie nasuwało podejrzenia, by je dysymulował. Sugerowana przez niego nienawiść do kobiet, mająca być motywem zarzucanych mu czynów, co mogłoby nasuwać podejrzenie zaburzeń psychicznych, nie znajduje potwierdzenia.” *

„W życiu jego, obserwuje się liczne przykłady niedostatecznego poczucia odpowiedzialności moralnej, za czyny, jakich dokonywał. Wiadomo, że miał on szereg spraw o uchylanie się od płacenia alimentów, nie interesował się obu synami, był oskarżony o dokonanie kradzieży. Był zawsze nieprawdomówny i nieszczery. Nigdy nie wyrażał żalu i nie dostrzegano u niego wyrzutów sumienia za czyny, jakich dokonał. Wszystko to wskazuje na psychopatyczne, niedostateczne wykształcenie uczuciowości wyższej.” *

„Wiadomo, że od 1952 roku nadużywał alkoholu, zwłaszcza w ostatnim okresie. Nie można wykluczyć możliwości, że alkohol wpłynął w pewnym stopniu na pogłębienie się cech psychopatycznych osobowości. Zarówno z akt sprawy, jak i aktualnych badań brak jest danych aby uznać, iż nadużywanie alkoholu spowodowało u niego istnienie alkoholizmu przewlekłego. Brak jest typowych zmian somatycznych. Dlatego, naszym zdaniem, należy oskarżonego ocenić jako osobnika psychopatycznego, nadużywającego alkoholu.” *

„Przebieg tych czynów opisał również dokładnie i brak jest danych aby stwierdzić, że w okresach tych występowały u niego zaburzenia psychiczne. Z zeznań świadków kontaktujących się z nim w okresie zarzucanych mu czynów nie wynika, aby wówczas takie zaburzenia u niego występowały.” *

„Do winy poczuwam się i zdaję sobie sprawę z tego, co zrobiłem, co robię, co mówię. Proszę nie uważać, że chcę się przedstawiać za niepoczytalnego. Pragnę jedynie, aby świadkowie mówili tak, jak było naprawdę. Na moje zachowanie miało wpływ szereg okoliczności, począwszy od mojego pierwszego, nieudanego małżeństwa. Potem to wszystko narastało, aż znalazło swoje odzwierciedlenie w październiku 1966, kiedy to dopuściłem się pierwszego morderstwa”.

 

Dokument o Bogdanie Arnoldzie:

 

 

* Wszystkie cytaty pochodzą z ówcześnie dostępnych publicznie, co ważne, niepełnych, akt sprawy oraz z kwartalnika „Problemy kryminalistyki” z 1969 roku.

 

 


Więcej o zwłokach znajdziesz w książkach dr Andrzeja Gawlińskiego ↓

 

2 książki o zwłokach

2 książki o zwłokach – kliknij, aby dowiedzieć się więcej

9 komentarze
  1. Lusi
    Lusi says:

    Artykuł napisany bardzo przystępnie, w sposób zrozumiały dla laika w tej dziedzinie. Wymagał wnikliwości w poszukiwaniu źródeł i dociekliwości autorki. ” Zdrowo – chora” psychika mordercy była niesamowita, a tłumaczenie dlaczego dokonywał zabójstw powalające z nóg. autorce gratuluję artykułu.

    Odpowiedz
  2. Nina
    Nina says:

    Widać że Autorka artykułu ma lekką rękę do pisania choć porusza ciężki temat. Zastanawiające jednak jest jak Ci mieszkańcy mogli tak długo żyć w smrodzie rozkladajacych się ciał i sam morderca. Ostatnia ofiara musiał a już czuć zapach smrodu w mieszkaniu a mimo to weszła do domu mordercy. Wydaje mi się jednak dziwne że psychiatrzy nie dopatrzyli się żadnych zaburzeń psychicznych, a ten człowiek bez żadnych skrupułów dusil i ćwiartował ciała ofiar. W oczach innych zwykły pracujący facet.

    Odpowiedz
  3. izazuk68
    izazuk68 says:

    Jestem w trakcie czytania. Bardzo interesujące.
    W tytule rozdziału REKONSTRUKCJA brakuje literki.

    Odpowiedz
  4. Ja
    Ja says:

    Fajnie napisany artykòł. Kiedyś zgłębiałem ten temat , mieszkam 15km od tego miejsca kiedyś się tam wybiorę z ciekawosci .

    Odpowiedz
  5. Marian Kozłowski
    Marian Kozłowski says:

    Artykuł do przeczytania w 10 minut, a informacji więcej, niż w dołączonym poniżej filmie dokumentalnym.

    Odpowiedz
  6. Patrycja Motyl
    Patrycja Motyl says:

    Genialny artykuł. Sprawy kryminalne, szczególnie owiane tajemnica interesują mnie najbardziej. O Władcy Much czytałam już sporo, lecz ten artykuł dopełnił moje informacje na dany temat. Super!

    Odpowiedz

Skomentuj

Chcesz dołączyć do dyskusji?
Śmiało, napisz komentarz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *