Gazeta Lubuska 29.11.1987 - pierwsza strona

Gazeta Lubuska 29.11.1987 – pierwsza strona

Zbudzeni ze snu

 

„Jeśli tak to…” krzyczał nagłówek Gazety Lubuskiej. Tytuł nawiązywał do referendum, które miało się odbyć w niedzielę, następnego dnia. Było to jedno z najważniejszych historycznych wydarzeń schyłku Polski Ludowej. Partia robotnicza pytała swoich obywateli o kierunek, w którym miała zmierzać polska gospodarka.

Sobotni poranek 28 listopada 1987 roku był mroźny, temperatura powietrza ledwo przekraczała zero stopni. Mieszkańcy Zielonej Góry, którzy zaopatrzyli się w sobotnio-niedzielne wydanie gazety zaczytywali się o sposobie głosowania, ostatnich sondażach oraz o zmianach uzależnionych od wyników wyborów.

Dopiero na piątej stronie czytelnicy mogli zapoznać się z wydarzeniami lokalnymi. Pod rozpisanym programem Polskiego Radia, pomiędzy rubryką „krótko o wszystkim” a ogłoszeniami drobnymi znaleźli wpis, który na moment oderwał ich od rozmyślań nad przyszłością narodu.

 

„Zagadkowa śmierć” – pisała Gazeta Lubuska.

W piątek rano, 27 bm. w okolicach Szkoły Podstawowej nr 13 przy ulicy Chopina w Zielonej Górze natrafiono na zwłoki 33-letniej kobiety. Wydarzenie to poruszyło mieszkańców śródmieścia. Spekulacjom nie było końca.

Dziś nie jesteśmy w stanie podać żadnych szczegółów. Toczy się postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Mamy obietnicę prokuratora rejonowego, że z chwilą ustalenia powodów śmierci, redakcja zostanie o tym poinformowana.

 

Ciało znalezione zostało dzień wcześniej, w piątek. O godzinie 08:10 dyżurny oficer Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych (tak wówczas nazywała się Milicja Obywatelska) otrzymał telefoniczne zgłoszenie, iż w pobliżu kompleksu garaży niedaleko Szkoły Podstawowej nr 13, leży ciało kobiety.

Natrafiły na nie przypadkowo uczennice śpieszące się na lekcje. 30 minut później przybyły na miejsce zdarzenia lekarz stwierdził zgon. Śmierć nastąpiła 4-6 godzin wcześniej. Zwłoki znajdowały się w trawie w pozycji leżącej na brzuchu. Ręce kobiety ułożone były pod jej tułowiem. Miała około 30 lat.

Gwałt i morderstwo

Już pierwsze oględziny nakierowały śledczych na seksualny motyw zabójstwa. Kobieta miała na sobie porwane rajstopy, a majtki opuszczone  były do wysokości kostek. Spódnica ofiary była podciągnięta do bioder. Na szyi zabitej dziewczyny wciąż wisiał złoty łańcuszek, a w jej uszach znajdowały się kolczyki. Obok ciała leżała otwarta torebka należąca do ofiary. Jak śledczy później ustalą brakowało w niej 400 złotych. Ponadto zaginął złoty pierścionek należący do denatki. Niemniej wszystko wskazywało, że w tej sprawie rabunek był motywem pobocznym i sprawca nie planował go przed atakiem na kobietę.

Oględziny zewnętrzne wykazały także szereg obrażeń ofiary: podbiegnięcia krwawe (siniaki) przy lewym kąciku ust oraz pod prawym kolanem. Dodatkowo widoczne były zmiany na szyi i krtani denatki. W trakcie sekcji zwłok biegły stwierdził, że przyczyną śmierci było uduszenie. Kobieta miała złamaną kość gnykową, obrażenia krtani, objawy ostrego rozdęcia w płucach oraz ślady płynnej krwi w sercu i naczyniach.

 

Gazeta Lubuska 29.11.1987

Gazeta Lubuska 29.11.1987

 

Ponadto biegły odnotował szereg siniaków w okolicy miednicy ofiary oraz urazy jelita cienkiego. Obrażenia mogły pochodzić od odbytego stosunku płciowego. Na ciele i ubraniu ofiary ujawniono oraz zabezpieczono liczne ślady biologiczne oraz mikrowłókna. Wszystkie one trafiły do analizy w Zakładzie Kryminalistyki Komendy Głównej MO.

Wyniki oględzin wyklarowały śledczym najbardziej prawdopodobną wersję wydarzeń. Sprawca zapewne kilkukrotnie uderzył ofiarę w głowę i twarz. Przewrócił ją na trawę, plecami do ziemi. Następnie rozchylił jej uda, przytrzymując je swoimi kolanami, jednocześnie brutalnie zgwałcił. W tym samym momencie trzymając swoje dłonie na jej szyi i dusząc ją, doprowadził do śmierci kobiety. Następnie odwrócił jej ciało, wyciągnął pieniądze z torebki oraz zabrał pierścionek z palca.

Zbrodnia wydarzyła się w okolicach 02:00-03:00 w nocy. W tych godzinach mieszkańcy okolicznych domów usłyszeli przeraźliwy krzyk kobiety. Nikt jednak niczego nie widział. Tej nocy panowała gęsta mgła. Temperatura powietrza wynosiła ok. 3 stopni. O godzinie 03:10 zaczęło mżyć.

Sprawca poszukiwany

„Zbrodnia przy ul. Chopina” pisała Gazeta Lubuska w poniedziałek 30 listopada. Dalej czytamy:

„(…) Wczoraj Kazimierz Rubaszewski – prokurator rejonowy w Zielonej Górze poinformował nas, że obdukcja zwłok wykazała, iż było to jednak zabójstwo. Istnieją podejrzenia o gwałt na ofierze, chociaż pierwsze wyniki sekcji tego nie potwierdzają, ani temu nie zaprzeczają. Trwają poszukiwania sprawcy mordu i ustalania motywów zbrodni.”

 

Gazeta Lubuska 30.11.1987

Gazeta Lubuska 30.11.1987

 

W tym samym wydaniu Gazety Lubuskiej pojawił się Komunikat MO, o następującej treści:

„W związku z zabójstwem kobiety (…) prosi się o zgłoszenie osób, które w nocy 26/27.11.1987 r. (z czwartku na piątek) po godzinie 00:30:

  • przebywały na dancingu restauracji TOPAZ, znajdowały się na tarasie tej restauracji, lub w jej rejonie;
  • przechodziły przez ulice Boh. Westerplatte, Skarbowej, Chopina, Ułańskiej, Walki Młodych w tym przez podwórze Szkoły Podstawowej nr 13;
  • kierowców Taxi, którzy pracowali tej nocy i przywozili lub zbierali pasażerów z postoju przy restauracji TOPAZ;
  • kierowcę Taxi, który po północy przewoził z postoju przy restauracji WITEBSK na postój przy restauracji TOPAZ pasażerkę w wieku ok. 30 lat, ubraną w krótką czerwoną kurtkę;
  • inne osoby, które mogą wnieść istotne okoliczności dotyczące tego zdarzenia (…).”

Krystyna P.

 

Już w momencie odnalezienia ciała milicjanci ustalili tożsamość ofiary. Była nią 33-letnia Krystyna P., mieszkanka Zielonej Góry.  Do miasta słynącego z winnic przyjechała z Głogowa, a wcześniej mieszkała w Świnoujściu, w którym ukończyła szkołę handlową. Kobieta od kilku lat pracowała jako kelnerka w najsłynniejszej w latach 70-tych i 80-tych zielonogórskiej restauracji Topaz. Było to ekskluzywne miejsce ze striptizem. Krystynę postrzegano jako atrakcyjną kobietę, o włoskim typie urody. Osoba bezkonfliktowa, spokojna i uczynna. Nie miała wrogów. Mieszkała wraz ze swoim nastoletnim synem, który był owocem jej wcześniejszej miłości. Ówcześnie spotykała się z Andrzejem S. On pomagał jej finansowo oraz wspierał w wychowaniu syna, ale mieszkali osobno.

 

Przy okazji pracy i jako atrakcyjna osoba często bywała zaczepiana przez nieznajomych mężczyzn. Dlatego też po zakończeniu pracy zawsze starała się zachować wszelkie środki ostrożności. Przeważnie ktoś ją odprowadzał do domu lub wracała taksówką. Mieszkała kilkaset metrów od Topazu.

 

Kelnerka z Topazu - Krystyna P fot. Piotr Jędzura

Kelnerka z Topazu – Krystyna P fot. Piotr Jędzura

 

Śledczym dosyć dokładnie udało się odtworzyć ostatnie godziny życia Krystyny P. W czwartek miała dzień wolny od pracy. Wieczór spędziła z Andrzejem S. w jego mieszkaniu, gdzie rozmawiali i pili alkohol. Krystyna wyszła z domu Andrzeja o godzinie 00:45. Powodem wyjścia była chęć pojechania Krystyny do Topazu i spotkanie z kierowniczką lokalu. Następnie wsiadła do taksówki (na postoju taksówek przy restauracji Witebsk) i około 01:00 w nocy znalazła się na miejscu. Pod drzwiami restauracji została zaczepiona przez młodego mężczyznę. Ten zaproponował jej wspólne spotkanie i kawę. Krystyna kojarzyła tego mężczyznę, jako jednego z częstych klientów Topazu, który zostawiał wysokie napiwki. Niemniej odrzuciła tę propozycję i weszła do środka restauracji. Tam spotkała się z kierowniczką. Kobiety rozmawiały ze sobą około godziny, pijąc w tym czasie alkohol. Krystyna żegnając się z kierowniczką obiecała wracać do domu taksówką. Była godzina 02:00 w nocy. Nigdy do taksówki nie wsiadła. Sześć godzin później zostało znalezione jej ciało.

 

Śmierć Krystyny poruszyła miasto. W tamtych czasach środowisko z branży było niezwykle zwarte. Kelnerzy, restauratorzy, taksówkarze – wszyscy doskonale się znali. Wieść o brutalnym zabójstwie młodej kobiety szybko się rozniosła.

 

Milicjanci musieli działać. W toku śledztwa przesłuchano kilkuset świadków, w tym 600  taksówkarzy. Użyto psów tropiących. Pobrano wymazy gleby, ślady z ubrań oraz ciała kobiety, zwłaszcza spod paznokci i włosów. Prowadzono na szeroką skalę czynności operacyjno-śledcze. Komunikat o zbrodni nadany został w programie „997”. Umieszczano komunikaty do prasy. Prowadzono oględziny, ekspertyzy, przeszukania i badania poligrafem.

Po kilku tygodniach wytężonej pracy, wysiłki przyniosły oczekiwany efekt.

Morderca został  ujęty

I choć jeszcze 11 lutego Gazeta Lubuska informowała, że „(…) nie wykryto dotychczas sprawcy głośnego w Zielonej Górze zabójstwa pracownicy restauracji „Topaz” (…)” to milicjanci byli na tropie sprawcy zbrodni. Niedługo potem zatrzymali Stanisława S., mieszkańca Katowic. Człowiek ten w momencie zabójstwa miał 27 lat. Był żonaty, posiadał jedno dziecko. Z zawodu elektryk-spawacz, od pięciu miesięcy bezrobotny. Prowadził wędrowny tryb życia, często wyjeżdżał z domu, w szczególności odwiedzał Zieloną Górę, gdzie mieszkała jego rodzina. Często bywał w  lokalnych knajpach i kawiarniach. Zostawiał wysokie napiwki, przez co uważany był za człowieka zamożnego. W rzeczywistości pożyczał pieniądze od rodziny i znajomych. Świadkowie zapamiętali go także jako osobę o wysokim popędzie seksualnym. Znany był z bezpośredniości i częstego nawiązywania kontaktów z kobietami oraz składania im seksualnych propozycji.

 

Stanisław S. był wcześniej karany. W wieku 20 lat Sąd Rejonowy w Kłodzku skazał go na osiem lat pozbawienia wolności za dwa napady rabunkowe na kobiety. W ich trakcie mężczyzna dusił je, bił, a na końcu okradał z biżuterii. W trakcie śledztwa okazało się, że Stanisław S. już jako nastolatek atakował sąsiadki bijąc je i dusząc. W 1984 roku, po odbyciu połowy kary został zwolniony z Aresztu Śledczego w Wałbrzychu.

 

Szkic ogólny - fot. Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze

Szkic ogólny – fot. Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze

 

W dniu 26 listopada Stanisław S. także przebywał w Zielonej Górze. W ciągu dnia odwiedził członków swojej rodziny i jak często bywało wcześniej – pożyczył od nich pieniądze. Następnie odwiedził kilka knajp i kawiarni. Był między innymi w Topazie, gdzie próbował poderwać jedną z kelnerek. Potem udał się do kawiarni Mocca, gdzie spotkał znajomą kobietę. Podczas spaceru próbował ją całować i rozbierać. Kobieta oponowała i udało jej się uciec do pobliskiego hotelu. Mężczyzna odpuścił i taksówką udał się do Restauracji Witebska. Jak stwierdził w śledztwie opuścił ją około godziny 22.00, gdyż „nie było tam kogo poderwać”. Kolejnym przystankiem był lokal Bachus. Tym razem próbował umówić się z kierowniczką knajpy na kolację, która miała odbyć się w Topazie. Ponownie spotkał się z odmową. Opuścił Bachus około 30 minut po północy, twierdząc, że wybiera się do Topazu. Tam spotkała go Krystyna P.

 

25 lutego Stanisław S. usłyszał zarzuty, że „(…) działając z zamiarem pozbawienia życia Krystyny P. poprzez uciskania rękoma narządów krtani w/w doprowadził u niej do ostrej niedrożności dróg oddechowych, w wyniku czego nastąpił jej zgon (…)” i został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.

 

Na niekorzyść oskarżonego stanowiły ekspertyzy. Na przykład sperma znaleziona na włosach łonowych ofiary należała do osoby z grupą krwi A. Taką samą, jaką miał podejrzany Stanisław S. Dodatkowo szaro-zielone mikrowłókna znajdujące się na kurtce zamordowanej odpowiadały barwą i strukturą włóknom szaro-zielonego swetra należącego do podejrzanego. Z kolei włókna na rajstopach zabitej kobiety w ten sam sposób odpowiadały włóknom bluzki należącej do Hanny K.  To ją właśnie Stanisław S. poznał w kawiarni Mocca i próbował z nią odbyć stosunek podczas spaceru.

Kłamliwe zeznania

Stanisław S. był sprytny. Wielokrotnie przesłuchiwany zmieniał zeznania. Jego wersje wydarzeń ewoluowały pod wpływem nowych dowodów. W pierwszej wersji mówił, że już 26 listopada opuścił Zieloną Górę i pojechał do Wrocławia. Potem pod wpływem zeznań świadków zeznał, że wyjechał do Wrocławia, ale 27 listopada o 06:00. Do momentu informacji o zgodności mikrowłókien zarzekał się, że nigdy nie widział Krystyny P. Dopiero później stwierdził, że około północy po wizycie w Topazie pojechał do Restauracji Witebsk, gdzie spotkał Krystynę P., którą już wcześniej kojarzył. Według tej wersji przytulali się i całowali w pobliskim lesie. Jednak do stosunku nie doszło. Chciał ją zaprosić na dancing, ale odmówiła i odjechała taryfą. Zaprzeczał zeznaniom świadków. Twierdził, ze wcześniej Hannę K. tylko przytulał i całował, a następnie odprowadził do pracy.

 

Okazał się także odporny na badanie wariografem, które dało wynik niejednoznaczny. Z pewnością wpływ na to miała osobowość podejrzanego ukształtowana przez pobyt w więzieniu. Ponadto badaniu nie sprzyjał długi czas dzielący zbrodnię od przeprowadzanego testu.

 

„Analiza i wszechstronna ocena wszystkich ustaleń (…) pozwala zasadnie wnioskować, iż niewykluczonym jest, że zbrodni zabójstwa mogła dokonać inna, nieustalona w toku śledztwa osoba” – brzmiało uzasadnienie prokuratury. Tym samym w dniu 23 maja 1988 Stanisław S. opuścił areszt tymczasowy.

Ostatnią deską ratunku dla prokuratury było znane od czterech lat badanie DNA, które mogłoby potwierdzić winę Stanisława S. Niestety technikom nie udało się wyizolować takiego DNA, które nadawałoby się do badań. Trzy miesiące później, w grudniu 1988 roku sprawa zabójstwa Krystyny P. została umorzona, z powodu niewykrycia sprawców, a śledztwo w sprawie Stanisława S. zostało zakończone. W uzasadnieniu wskazano, że podejrzany nie przyznał się do winy, a jego badanie poligrafem dało wynik niejednoznaczny. Nie udało się uzyskać ekspertyzy indywidualnej (DNA), a wszystkie zebrane ekspertyzy sprowadzały się jedynie do identyfikacji grupowej.

Sprawiedliwość po latach

Blisko ćwierć wieku sprawa kelnerki z Topazu przeleżała nieruszona na półkach archiwum. Do przedawnienia zbrodni pozostało tylko 6 lat. Dwadzieścia lat temu Stanisław S. opuścił Polskę, zamieszkując z rodziną w okolicach Dusseldorfu. Przyjął niemieckie obywatelstwo i jako obywatel tego kraju żył spokojnie, utrzymując się z renty. Ten stan z pewnością utrzymałby się przez wiele lat, gdyby nie postawa i zdecydowane działania ówczesnego Prokuratora Okręgowego w Zielonej Górze – dr Alfreda Staszaka.  To jego decyzją sprawą zajęło się zielonogórskie Archiwum X. Policjantom udało się zdobyć wymazy ze śluzówki policzków należące do braci Stanisława S. Jednocześnie biegli z Zakładu Medycyny Sądowej w Bydgoszczy na nowo wyodrębniali DNA z zebranych lata temu próbek na ciele  zamordowanej.

 

Spódniczka w jodełkę - fot. Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze

Spódniczka w jodełkę – fot. Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze

 

W tym celu, ponieważ materiał był zaschnięty – rozpuszczali go w wodzie. Ich działanie przyniosło oczekiwane efekty, a porównanie obu próbek dało rozstrzygające rezultaty.

W swojej opinii z dnia 22 sierpnia 2012 roku biegli wskazali, że: „wyizolowany w toku badań materiał genetyczny (…) z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością pochodzi od brata osób, od których pobrano materiał porównawczy”. Ponadto ten sam zakład potwierdził w opinii, że zadane ofierze rany w obrębie jamy brzusznej spowodowane były brutalnym gwałtem i działaniem bez zgody kobiety. Aby wznowić prawomocnie umorzone postępowanie Prokurator Staszak musiał zwrócić się do Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu. Ta na początku 2013 roku przychyliła się do wniosku.

 

Bluzka damska - fot. Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze

Bluzka damska – fot. Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze

 

Dalej sprawy potoczyły się błyskawicznie. Śledztwo zostało przekazane do Centralnego Biura Śledczego Policji w Zielonej Górze. O kolejne trzy miesiące został podejrzanemu wydłużony areszt tymczasowy. To z kolei dało możliwość wystawienia za Stanisławem S. listu gończego, a w połowie lutego Sąd Okręgowy w Zielonej Górze wydał wniosek o Europejski Nakaz Aresztowania podejrzanego.

6 marca 2013 roku, Stanisław S. został aresztowany przez niemiecką Policję. Polski prokurator stanął przed trudnym zadaniem, przekonania niemieckiego sądu o przekazaniu podejrzanego polskiej stronie. Zwłaszcza, że mężczyzna od wielu lat posiadał niemieckie obywatelstwo. Niemiecki sąd kilkukrotnie konfrontował dowody strony polskiej z zeznaniami podejrzanego. Ten był spokojny, opanowany. Wciąż trzymał się swojej taktyki zmieniania zeznań, tak aby wyjaśnienia pasowały do zebranych dowodów. Ostatecznie ponownie został aresztowany przez niemiecką policję i przekazany polskiej prokuraturze. Był 10 lipca 2013 roku.

Niezwłocznie po przekazaniu od Stanisława S. został pobrany materiał genetyczny. Zakład Medycyny Sądowej nie miał wątpliwości i już 15 lipca biegli wskazali, że materiał genetyczny z ciała kelnerki „z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością pochodzi od Stanisława S.”. Podejrzanemu nie zostało nic innego, jak tylko ponownie zmienić zeznania. W styczniu 2014 roku zeznał, iż w aktach musi brakować jednego z jego zeznań z 1988 roku, w którym „(…) mówiłem panu prokuratorowi oraz śledczym, że pod restauracją Witebsk w Zielonej Górze doszło między mną, a Krysią do pocałunków, pieszczot i powierzchownego kontaktu seksualnego. W wyniku którego mogłem i zostawiłem swoje nasienie na wzgórku łonowym Krysi”.

 

Stanisław S. - fot. Piotr Jędzura

Stanisław S. – fot. Piotr Jędzura

 

Stanisław S. poddany został obserwacji psychologicznej. Biegli stwierdzili u podejrzanego osobowość dyssocjalną oraz pełną poczytalność w momencie dokonywania czynu. Ponadto stwierdzono, że „duszenie jest dla badanego sposobem na uzyskanie panowania nad kobietą. Podejmuje go odruchowo, impulsywnie nie panując nad swoim zachowaniem. Badanego charakteryzuje bezwzględne nieliczenie się z uczuciami innych oraz silna i utrwalona postawa nieodpowiedzialności i lekceważenia społecznych norm, reguł i zobowiązań”.

W dniu 29 stycznia 2014 Stanisław S. został oskarżony o zabójstwo Krystyny P. Groziła mu kara 25 lat pozbawienia wolności, gdyż taki był najwyższy wymiar kary w momencie popełnienia przestępstwa. Natomiast nie mógł być sądzony za gwałt i kradzież. Te czyny się przedawniły.

Proces ruszył o godzinie 09:00 w dniu 17 marca 2014 roku. Wzbudzał ogromne zainteresowanie mediów i mieszkańców. Sam oskarżony wchodząc na salę rozpraw, w swoim stylu rzucił w stronę dziennikarzy zdanie: „Żeby Wam się aparaty nie zacięły”. Przez cały czas trwania procesu utrzymywał, że jest niewinny, że znał Krystynę, ale nie zabił. Szczęśliwie, tym razem, nie udało mu się oszukać wymiaru sprawiedliwości. Po rocznym procesie został uznany winnym zarzucanego mu czynu i skazany na 25 lat więzienia. Sąd apelacyjny utrzymał ten wyrok w styczniu 2016 roku, a po odrzuconej kasacji wyrok się uprawomocnił w dniu 12 grudnia 2016 roku.

Zbrodnia popełniona na kelnerce z Topazu czekała na sprawiedliwość 29 lat

 


Najważniejsze wykorzystane źródła

Żródła:
https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/zielona-gora-morderca-kelnerki-z-baru-topaz-skazany-po-latach/btp6t1n#slajd-3
fakt.pl/wydarzenia/polska/zielona-gora-stanislaw-s-morderstwo-gwalt-prokurator-jaroslaw-kijowski/dkc0rc6#slajd-1
https://gazetalubuska.pl/zabojstwo-kelnerki-z-topazu-sad-utajnil-proces-zdjecia/ar/7418299
https://gazetalubuska.pl/za-zabojstwo-krysi-morderca-trafi-na-25-lat-za-kratki/ar/7484689
https://gazetalubuska.pl/zabojstwo-kelnerki-z-topazu-wyrok-jest-prawomocny-morderca-spedzi-za-kratami-25-lat/ar/9452843
https://gazetalubuska.pl/najbardziej-brutalne-morderstwa-w-lubuskiem-w-ostatnich-latach-zdjecia/ga/12189387/zd/24345381
http://zielonagora.wyborcza.pl/zielonagora/1,35182,17555757,Morderstwo_z_1987_r__Jest_wyrok_dla_zabojcy_kelnerki.html
http://zielonagora.wyborcza.pl/zielonagora/1,35182,15530543,Morderstwo_kelnerki_z_Topazu__Po_27_latach_wraca_na.html
https://poscigi.pl/brutalny-gwalt-i-zabojstwo-krysi-kelnerki-z-topazu-morderca-zostanie-za-kratami-25-lat-zdjecia/
https://poscigi.pl/zabojstwo-kelnerki-topazu-sad-utajnil-proces-zdjecia/
https://lubuskie.onet.pl/zabojstwo-sprzed-30-lat-jest-ostateczny-wyrok-dla-mordercy/zyp2mnq
https://pk.gov.pl/aktualnosci/aktualnosci-prokuratury-krajowej/sprawca-odpowie-za-zabojstwo-sprzed-27-lat-zielonogorska-prokuratura-oskarza/
http://zbc.uz.zgora.pl/
http://www.archiwum.wyborcza.pl/Archiwum/1,0,7997687,20150312ZI-DLO,Morderstwo_z_1987_r_Jest_wyrok_dla_zabojcy_kelnerki,.html
http://www.archiwum.wyborcza.pl/Archiwum/1,0,7851495,20140227ZI-DLO,Akt_oskarzenia_po_27_latach_N__Znalem_ale_nie_zabilem,.html
http://www.archiwum.wyborcza.pl/Archiwum/1,0,7997687,20150312ZI-DLO,Morderstwo_z_1987_r_Jest_wyrok_dla_zabojcy_kelnerki,.html

autor: Maciej Kopeć

maciej@kryminalistyczny.pl


Więcej o zwłokach znajdziesz w książkach dr Andrzeja Gawlińskiego ↓

 

2 książki o zwłokach

2 książki o zwłokach – kliknij, aby dowiedzieć się więcej

4 komentarze
  1. Mike
    Mike says:

    Sprawdził bym tego człowieka pod kątem zabójstwa Elżbiety H. pod Skwierzyną w 1995 a także Marii K. koło Murowanej Gośliny kilka lat wcześniej… Człowiek lubił podróżować, więc mógł teoretycznie uderzyć w innych rejonach.

    Odpowiedz
  2. Robert
    Robert says:

    Dobry wieczór,

    znalazłem dopiero dzisiaj stronę Pana doktora, znalazłem, bo dawno nie szukałem niczego o kryminalistyce.
    Chylę czoła za ciekawą stronę internetową, za organizowanie ciekawych szkoleń, które w większości to moja specjalizacja: kończyłem studia prawnicze w Katedrze Kryminalistyki w roku 2003 w Wydziale Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego, specjalizacja taktyka kryminalistyczna plus także ten zakres medycyny sadowej, który wiąże się z taktyką kryminalistyczną, oględzinami miejsca zdarzenia, oględzinami zwłok, tworzenia wersji kryminalistycznych, odróżniania samobójstwa od nieszczęśliwego wypadku lub morderstwa etc.

    I tu powinienem zakończyć, ale dodam to najważniejsze.

    Nikt dosłownie, poza dwiema osobami nawet nie zwracał uwagi na tę wiedzę, nagrodę za pracę magisterską, doskonałe opinie od mego promotora, jednego z najlepszych kryminalistyków w historii nie tylko polskiej kryminalistyki.

    To, że nie zwracał to jeszcze nic, ale nikt nawet nie chciał ze mną rozmawiać przez 15, 16 lat, gdy poszukiwałem pracy (proszę nie pytać, gdzie obecnie pracuję i co przeszedłem przez te lata a pisałem do wielu możnych w naszym kraju, którzy za coś odpowiadali), dodam, że do polskiej Policji nie starałem się i nie mam zamiaru się starać (moim zdaniem ta instytucja w ogóle nie szanuje takich kandydatów do pracy, zresztą nie tylko Policja, inne instytucje państwowe też nie bardzo to szanują, to moje zdanie, ale poparte realiami i doświadczeniami).

    Powiem tak, kryminalistyka, zwłaszcza taktyka kryminalistyczna to piękna rzecz, ja ją kocham, ale nie szanuje się tej wiedzy w Polsce, w innych krajach tak, np. Anglia i ich NCA – National Crime Agency jest szansa na pracę dla Polaków, tylko prawników z wiedzą z tych dziedzin, z takimi umysłami, podobnie niemieckie BKA – Bundeskriminalamt, w Polsce nie ma takich ofert pracy dla takich ludzi i z taką wiedzą, ja ich nie widzę, na przestrzeni 15, 16 lat widziałem może jedno! ogłoszenie o pracę, gdzie była wymagana wiedza z kryminalistyki, także możliwości na pracę w niej są mocno ograniczone, choć powinno być inaczej.

    W każdym razie strona ciekawa, szkolenia o tej tematyce, typowo ulubionej przeze mnie także ciekawe.

    Życzę powodzenia innym.

    Odpowiedz

Skomentuj

Chcesz dołączyć do dyskusji?
Śmiało, napisz komentarz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *